wtorek, 17 stycznia 2017

Rozdział siódmy

Gdy dolecieliśmy do nieba...
 - Rafael? J-ja pójdę już do siebie. Nie jestem głodna - ...najzwyczajniej w świecie spanikowałam. Archanioł spojrzał na mnie troskliwie.
 - Lilio, co się dzieje? - spytał.
 - Nic - mruknęłam i poleciałam do swojego domu.
Usiadłam na łóżku i wpatrzyłam się w widoczny za oknem dziki sad, po którym spacerowały zbawione dusze. Patrzyłam jak zahipnotyzowana na małe dzieci, których kroki sprawiały, że między drzewami rozkwitały przepiękne kwiaty. Myślałam, że wspaniale byłoby posiadać moc taką, jak te młode duszyczki. Ech. Położyłam się na łóżku i wpatrzyłam w sufit. Był tak pomalowany by wyglądem przypominał nocne niebo. Zaczęłam nucić pod nosem bliżej nieokreśloną melodię. Nagle do pokoju wszedł Pan i spojrzał na mnie. Przełknęłam cicho ślinę.
 - Dlaczego nie byłaś na obiedzie, aniołku? - zapytał i westchnął.
 - Ponieważ nie jestem głodna - wyjaśniłam i w tym momencie zaburczało mi w brzuchu. Dzięki! Wielkie dzięki!
 - Idź coś zjeść - Usłyszałam i powlokłam się powoli do domu Pana. Zjadłam obiad i już miałam wrócić do domu, gdy nagle Pan poprosił o chwilę rozmowy, a ja się zgodziłam.
 - Coś się stało? - spytałam przeczuwając już o co chodzi.
 - Gdzie byłaś? - Usłyszałam.
 - Na ziemi - odparłam cicho.
 - Rafael mówił, że byłaś z Lucyferem, Lilith i jeszcze dwójką demonów. To prawda?
 - T-tak, przepraszam.
 - Ech. Skoro chcesz ich widywać to wystarczyło powiedzieć. Możesz ich odwiedzać kiedy tylko zechcesz.
 - Naprawdę? Dziękuję! - krzyknęłam. Nie zważając na swoją pozycję względem Pana rzuciłam mu się na szyję i przytuliłam go.
 - Nie musisz dziękować, aniołku. To twoi rodzice, ale obiecaj, że nie przejdziesz na ich stronę. Uważaj, żeby nie zostać Upadłą Anielicą - przestrzegł mnie Pan.
 - Obiecuję, Panie - Gorliwie pokiwałam głową i wróciłam do siebie. Byłam tak szczęśliwa, że nie zauważyłam czarnego kruka, który wleciał przez otwarte okno do mego pokoju, otworzył dziób upuszczając tym samym list i odleciał. Byłam zbyt szczęśliwa, by dogłębnie przeanalizować prośbę Pana. Postanowiłam się zdrzemnąć, więc mimo wczesnej pory położyłam się do łóżka i zapadłam w sen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz